Obok śpi ktoś bardzo malutki, ktoś kto jeszcze niedawno się nie uśmiechał. Teraz uśmiecha się bardzo często, lecz nie za często. Dokładnie tyle ile wystarczy żeby się nie znudzić i czekać na kolejny objaw zadowolenia. Jest niezwykle fascynujący, tak, że ów przysłówek wydaje się niezastąpiony w podkreśleniu jego niesamowitości.
Zmagam się z osobistą chęcią pisania i z niezależnym ode mnie brakiem czasu. Nie wiem jak dokładnie nazwać stan, który obecnie przeżywam, ale jest on na poły inspirujący, na poły zaś jałowy, bo charakteryzujący się brakiem decyzyjności. A raczej brakiem konkretyzacji. Wyznaczanie celu mam już poniekąd za sobą, jednak motywacja nadal wydaje się niezwykle trudna do przyjęcia, przeanalizowania, przełknięcia. Ostatnio to właśnie o niej traktują otaczające mnie lektury, choć nie brakuje też tytułów z krwi i kości, czyli prawdziwych powieści. Umberto Eco i jego" Cmentarz w Pradze" przetrawiłam bardzo szybko, być może zbyt szybko jak na tak rozbudowaną historię i autora cieszącego się respektem w całej czytelniczej Europie. Nie zostawił on jednak we mnie nic prócz tego, co można nazwać wiedzą. Niestety, nie zachwycił. Trudno, książka powędrowała na jedną z wyższych półek, zajmując swoje miejsce wśród tych powieści, po które sięgnie zapewne już tylko Gabryś. No, chyba że zdarzy się jakaś okazja by "Cmentarz w Pradze" pożyczyć komuś zainteresowanemu, bo na pewno nie zarekomendować szczególnie tym, co na czytanie mają niewielue czasu.
Aby nie pozostać z dala od klasyki słucham '"Dumę i Uprzedzenie" Jane Austen w wersji oryginalnej, rzecz jasna. Niezwykle wielka przyjemność z dźwięków anglosaskiej mowy, jakże pięknej, melodyjnej, ba, nawet inspirującej, dodającej energii i elegancji nawet najbardziej przeciętnemu krajobrazowi, w który wtapiam się z umiarkowanie szybko pchniętym wózkiem. Szkoda, że Gabryś nie rozumie jeszcze, że angielski to nie francuski, a francuski to nie polski, którym przez całe życie będzie się posługiwał lub też odkurzał przy okazji rodzinnych zjazdów. Wszak nie wiadomo kim będzie?!
O książkach tyle, a mogłabym jeszcze więcej. Pisanie o tej materii nie sprawia mi większego problemu. Życie książek jest frapujące, ponieważ zachwyca nie tylko swoją zawartością, magią budowaną na fundamentach tajemniczości, ale także na samych sobie jako przedmiotach, a właściwie ciałach martwych, w których istnieją postaci w pełni gotowe do zaistnienia.
Mam przeczucie, że niedługo o tym napiszę, bo odkrycia dokonałam dość niedawno. Zadziwia mnie moja dziecięca ciekawość, a także pasja, która kiełkuje lecz jeszcze nie na tyle by opanować mnie bez reszty. Niech będzie więc spokojnie.